4.02.2012 | G. 20:00 | SALA SUWNICOWA
WOJTEK MAZOLEWSKI QUINTET | WOJTEK W CZECHOSŁOWACJI
Trójmiejska Scena Jazzowa | Festiwal Jazz Jantar 2012
Joanna Duda - klawisze, Marek Pospieszalski - saksofon, Michał Bryndal - perkusja, Słowak Oscar Torok - trąbka oraz Wojtek Mazolewski - kontrabas
Po nagranym analogowo albumie „Smells Like Tape Spirit” przyszedł czas na płytę zarejestrowaną niemal na setkę. Jak zdradził Mazolewski, „Wojtek w Czechosłowacji” powstało w trzy godziny. Efekt pracy jazzmana z kolektywem DJ-skim Niewinni Czarodzieje (Envee i Maceo Wyro) jest znakomity. To wysmakowane wycieczki w stronę free, reggae i tanecznego jazzu. Bez popisywania się, z klasą. („Dziennik Gazeta Prawna”)
Debiut kwintetu Wojtka Mazolewskiego, „Smells Like Tape Spirit”, zamykał utwór „Newcomer” zagrany w rytmie reggae, który niepotrzebnie rozbijał skupiona atmosferę doskonałego albumu. Ten sam kawałek odnajdujemy na niniejszej płycie. I w tym kontekście wypada doskonale. „Wojtek w Czechosłowacji” to rozrywkowe, momentami wręcz frywolne wariacje kwintetu, wspartego przez duet producencki Niewinni Czarodzieje.
Nie mamy tu do czynienia z prostacką fuzją jazzowych pasaży i tanecznego bitu. Rzecz jest o niebo bardziej wysmakowana. Domeną zespołu wciąż pozostaje żywe granie. Muzycy flirtują ze słoneczną, karaibską rytmiką, nawiązują do energii wczesnego jazzu, klasyczne granie uwspółcześniają, wykoślawiają albo odlatują w stronę free. Czarodzieje nadają muzyce futurystycznego rysu i dynamiki, jednocześnie nie ujmując jej wyrafinowania i lirycznego tonu. Znakomite. (Łukasz Iwasiński | „Machina”)
Po nagranym analogowo albumie „Smells Like Tape Spirit” przyszedł czas na płytę zarejestrowaną niemal na setkę. Jak zdradził Mazolewski, „Wojtek w Czechosłowacji” powstało w trzy godziny. Efekt pracy jazzmana z kolektywem DJ-skim Niewinni Czarodzieje (Envee i Maceo Wyro) jest znakomity. To wysmakowane wycieczki w stronę free, reggae i tanecznego jazzu. Bez popisywania się, z klasą. („Dziennik Gazeta Prawna”)
Debiut kwintetu Wojtka Mazolewskiego, „Smells Like Tape Spirit”, zamykał utwór „Newcomer” zagrany w rytmie reggae, który niepotrzebnie rozbijał skupiona atmosferę doskonałego albumu. Ten sam kawałek odnajdujemy na niniejszej płycie. I w tym kontekście wypada doskonale. „Wojtek w Czechosłowacji” to rozrywkowe, momentami wręcz frywolne wariacje kwintetu, wspartego przez duet producencki Niewinni Czarodzieje.
Nie mamy tu do czynienia z prostacką fuzją jazzowych pasaży i tanecznego bitu. Rzecz jest o niebo bardziej wysmakowana. Domeną zespołu wciąż pozostaje żywe granie. Muzycy flirtują ze słoneczną, karaibską rytmiką, nawiązują do energii wczesnego jazzu, klasyczne granie uwspółcześniają, wykoślawiają albo odlatują w stronę free. Czarodzieje nadają muzyce futurystycznego rysu i dynamiki, jednocześnie nie ujmując jej wyrafinowania i lirycznego tonu. Znakomite. (Łukasz Iwasiński | „Machina”)